|

Mam na imię Janusz. Zdecydowałem się przyjść na świat na początku lat 80-tych. Od dzieciństwa planowałem już karierę muzyczną. Stawiając pierwsze kroki robiłem to inaczej niż moi rówieśnicy. Raczkując z jednego pokoju do drugiego stąpałem w rytmie "Czarnego Alibaby", a w chwilach stresu (np. gdy nie mogłem dosięgnąć słodyczy umiejscowionych celowo przez rodziców na najwyższej półce) płakałem na melodie "Białego misia". Zdolności te zostały szybko zauważone przez znajomych i krewnych, którzy coraz częściej zamiast nowoczesnej wieży Hi-Fi na rodzinnych imprezach wykorzystywali małego Januszka. Do rozpoczęcia nauki gry namówili mnie rodzice. I tak rozpocząłem w wieku 10 lat naukę gry na instrumentach klawiszowych. Z biegiem czasu klawisze odstawiłem na bok, a zafascynowany gitarą basową zacząłem szarpać struny. W szkole średniej był pierwszy zespół, z którym jeździłem w niezapomniane trasy koncertowe. Dzisiaj gram w "Samych Swoich" i oddaje im całe serce i całą dusze.
Znajomi o mnie - co robi w zespole: - gra - gitara basowa - instrumenty klawiszowe - tamburyno - śpiewa - nosi sprzęt - bodygard - chroni pozostałych członków zespołu przed fankami - największy ściemniacz pod słońcem. - plumka na basie jak nikt w okolicy (okolicy 2 metrów). Czasami coś źle brzdąknie, gdy zobaczy jakąś fajna dziewczynę, ale to sporadyczne przypadki.
|